Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ból jak ch...

...olera, bo jak chuj nie chce się pisać. przecież wiadomo, że pisać bluzgami nie lubię. a może czasami by się przydało? Siedzę zabeczana strasznie. łzy lecą same z siebie, wyglądam tragicznie, bo resztki makijażu spłynęły zupełnie. czuję się źle, pusto i nieswojo. w NIESWOIM domu. papieroch za papierochem, jakoś mi ciężko na sercu, bo wiem, że coś się skończyło. coś co tak naprawdę się nie zaczęło... coś dla mnie ważnego. widocznie tak musiało być. serce mi pęknie do reszty. mam ochotę walnąć pięścią w ścianę, albo najlepiej głową, ale jakoś sił brak. w takich momentach czuję się już zupełnie jak odmieniec pozbawiony prawa do szczęścia. bez prawa do uwagi, do poświęcania czasu, do wszystkiego, co w związku najpiękniejsze.  sen nie przychodzi. i na pewno nie przyjdzie, bo te ostatnie noce są jakieś takie... INNE?  a może gdzieś podświadomie czułam, że to już koniec. koniec tego wszystkiego, czego Ćma tak naprawdę pragnęła. po tym, co dzisiaj usłyszała jej mózg pra...

Bo jest taki ktoś....

MOI DRODZY  Dawno nie pisałam, słyszałam, że niektórzy się stęsknili za moim smętnym, często durnym, nieporadzkim pisaniem. W końcu się zmusiłam, przemogłam jakoś. Pomocne były ku temu dwie Panie. Pani K. i Pani I  i na pewno Pan A. który pochwalił za lekkie pióro. A komplement ten smakował jak żaden inny, bo to człowiek, który prędzej gani niż chwali. Niby dużo mam do opisania, ale nie wiem od czego zacząć. Wiele osób mi mówiło, że łatwiej  przychodzi mi pisanie niż mówienie. Dlatego też musiałam  się wypisać, wyżalić na wszystko. Co u mnie? bywało lepiej, najchętniej zaszyłabym się w domu... i to dosłownie.  Cała moja odwaga, przebojowość i chęć do wszystkiego prysła,  jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Jednak jest parę OSÓB i rzeczy, które trzymają mnie przy życiu.  Siedzę z  Młodzieńcem , który się pyta czy muszę to o 12 w nocy pisać, na co ja mu odpowiadam, że tak, bo to jest najlepsza pora na takie pisanie. "A czemu t...

Kilka antydepresyjnych refleksji...

Jak widać ostatni dół Muniozy nie był znów tak bardzo silny, bo skutecznie odszedł w zapomnienie. Cieszę się niewymownie i to z wielu powodów.  Po raz kolejny uzmysłowiłam sobie, co jest w życiu ważne i jaką jestem szczęściarą. Chociaż za oknem chmury w moim sercu świeci słońce.  Obiecuję już nie płakać. No chyba że ze szczęścia. Powszechnie wiadomo, że Munioza jest jeszcze dużym, wrażliwym dzieciaczkiem, który ze swoich humorków słynie na cały Bielsk. Muszę wrzucić na luz, bo inaczej oszaleję. I to konkretnie. Nie żyć przeszłością, która nie zawsze była kolorowa. Mam nadzieję, że poradzę i przyszłość będzie piękna. Taka jak z dziecięcych marzeń Muniozy. Przypominają mi się moje pamiętniki, które zawsze zaczynały się od tego samego zdania. Sisi coś o tym wie, chętnie by się poczytało te zacne dzieła. :- ) Panna M. w dalszym ciągu czuje się malutkim, lekko pogubionym człowiekiem. Jednak ma wokół siebie ludzi, którzy naprowadzają ją na prostą.  Słucham właśnie Shi...

Brakuje mi...

uśmiechu, spokoju, pozytywnych wrażeń. Brakuje mi też motywacji, wiary w siebie. Czuję, że do niczego się nie nadaję, że nic nie potrafię zrobić dobrze. Rzeczy, które niegdyś przychodziły mi z łatwością, dziś stają się arcytrudnym zadaniem. Jest mi jakoś źle ze sobą.  Po raz milionowy mam doła. I to nie takiego, którego sposób wypędzić w ciągu jednego wieczoru. i nie piszę o tym po to, abyście mnie pocieszali. Po prostu miałam ochotę uzupełnić swój Niecodziennik, a nie mam nic radosnego do napisania. Piszę jak się miewam... a miewam się chujowo. Pisanie sprawia mi ból. Nie potrafię skonstruować ani jednego sensownego zdania. Dzisiaj doszłam do wniosku, że tak naprawdę niewiele rzeczy potrafię i w niczym nie jestem dobra. Nawet do przeciętności mi daleko. Moje w miarę dobre mniemanie o sobie nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. ale o tym kiedy indziej, bo mógłby powstać na temat moich wad i ułomności wielostronicowy esej.  Wrócę jeszcze do tytułu. Często mów...

Nigdzie nie wyjeżdżam...

...tu jest mi taaak dobrze. Munioza zostaje w Bielsku. Wszystko się jakoś powoli układa. Czytam, piszę, śpiewam. Bajki są. Często psioczę na moje miasto, jednak po chwili znów się cieszę, że tu jestem. Nasz Bielsk nie jest wcale taki zły. Jak się żyć umie... Mam co robić, mam co jeść i gdzie spać. Jest mi niewymownie dobrze.  Słucham właśnie Radia Białystok i przypomniałam sobie o moim Niecodzienniku, który to ostatnio porządnie zaniedbałam.  Sporo się u mnie dzieje, jednak są to sprawy, o których nie chcę się rozpisywać. Przyjdzie czas, że się nimi z Wami podzielę. Sporo zmian i zawirowań, ale prowadzą ku lepszemu. Tak mi się przynajmniej wydaję.  Nie piję, bo to głupie jest. Trochę mi zajęło, aby poukładać sobie porządnie w głowie, że z tego chlania nic dobrego nie ma. Za to papierochy się mnie trzymają... niestety.  Ćma znów wierzy w siebie, w swoje możliwości. Wierzy w lepsze jutro. Optymizmu milion woltów. Ale przyczyniło się do tego kilka osób, g...

Prawda jest tylko jedna...

tak było, jest i będzie. pamiętajmy o tym. kłamstwo ma krótkie nogi. na ściemnianiu nikt daleko nie zajechał. kto kłamie ten ciota. pamiętajcie, że niepowiedzenie wszystkiego również traktuję jako kłamstwo. a że Munioza i tak się dowie, prędzej czy później to wiadomo nie od dzisiaj.  dlatego też nie kłamcie mi. nie jestem tak głupia jak wielu z Was myśli. bystra ze mnie kobieta. bladź pancerna. cholernie pamiętliwa. i mściwa. "bo to zła kobieta była". a już najgorszych z możliwych kłamstw jest "nie piłem/nie piłam". nie klejcie durnia, że piwo to nie alkohol, że są święta, że dawno go nie widziałem, musiałem się z nim napić. niestety pogódźcie się z tym, że Wasi koledzy czy koleżanki Was wydadzą prędzej czy później (zwłaszcza, że mamy wspólnych znajomych). a wtedy już tłumaczeń nie przyjmuję. dlatego też mogę napisać, że wypiłam dziś. piwo (sztuk bodajże 3). bo od innych alkoholi w głowach się pierdoli. nie polecam.  nie umiesz pić? nie pij. pić mogą ...

Nic nie muszę...

dlatego mam czystą duszę. ;-) DOM... za ścianą radio. przy nogach Patryk Hipnoza. Munioza duma, zbiera myśli. te pogmatwane, dzikie lub jak kto woli pojebane.  po świętach. czas się brać do roboty. a lekko nie ma. czas pozałatwiać wszystwie sprawy, te niemiłe i te wesołe.  czas walczyć ze swoimi nałogami, wadami i słabościami. Panna M. boi się jak jasna cholera. że nie podołam, że zawiodę, że znów mi się nie uda. ale strach niszczy. wyniszcza mnie do szpiku kości. czego mi potrzeba? zrozumienia, docenienia, akceptacji, poparcia. spokoju rzecz jasna. bo bez tego nie ma nic. wiary w siebie. bo ta spadła do zera. znów...  czuję się ze sobą źle. taki wrak człowieka. zombie. dopadł mnie marazm, apatia, poczucie beznadziejności. wszystko jest jakieś bezsensu, brzydkie, smutne, złe. płytkie...  tylko muzyka sprawia, że wciąż wierzę w nowy lepszy dzień dla MNIE i dla CIEBIE !  wracając jednak do tytułu. czułam wewnętrzną potrzebę, aby wypisać swoje żal...